|
|
Muzyka: ****
Realizacja: ***
Płyta z przesłaniem, które może być wyzwaniem dla etnografa śledzącego
migracje nurtów muzycznych. Otóż zdaniem producentów niniejszego krążka
rytmy Afryki Zachodniej nie tylko przewędrowały wraz z niewolnikami na
kontynent amerykański przyczyniając do powstania jazzu i muzyki latynoskiej,
ale też poprzez Afrykę Północną, Bliski Wschód i Turcję dotarły na Bałkany.
Bałkańscy Cyganie zaadoptowali je w formie zwanej cocek. Podobnie jak czarni
nowoorleańczycy kupowali od żołnierzy amerykańskich instrumenty dęte i
perkusyjne, tak Cyganie z Bałkanów nabywali analogiczne instrumenty z armii
tureckiej. I tak cocek stał się bliskim krewnym nowoorleańskiego ragu. Na
niniejszej płycie gitarowy wyjadacz Kitanovski spotyka się z macedońską
grupą dęto-perkusyjną Cherkezi pod wodzą trębacza Cerkeza Rashida, by w
tuzinie utworów zaprezentować to, co w rytmice i melodyce pozostało po
wędrówkach z Afryki. Można śmiało powiedzieć, że niczym gąbka, muzyka grana
przez Cherkezi jest nasiąknięta wpływami kultur muzycznych krain ościennych,
ale też echa zachodnio-afrykańskie są nad wyraz wyczuwalne. Spotykamy utwory
pełne skupienia, to znowu wulkaniczne, ze spiętrzeniem efektów jakby z
arsenału środków orkiestry Sun Ra, komentowane śpiewem lub głosem, osadzone
na rytmach marszu, cocka, samby, reggae. Muzycy grają prosto z serca,
improwizują zbiorowo i wcale im nie zależy, by grać „równo”. To rozchwianie
formy jedni uznają za istotny atut, inni za fundamentalny brak dyscypliny.
Miejmy nadzieję, że tych pierwszych będzie więcej. |
|