|
|
Ocena recenzenta:
Muzyka: ****
Dźwięk: ****
Numer pisma: 07-08/04 - (088)
Album ten należy rozpatrywać w dwóch płaszczyznach, oceniając osobno warstwę
wokalną i instrumentalną. Petra Haden śpiewa poprawnie, choć niczym nie
imponuje. W jej wykonaniu standardy brzmią efektownie, ale bez magicznej
iskry, którą zwykle dodają do znanych kompozycji największe wokalistki.
Jeśli można za coś wyróżnić córkę słynnego kontrabasisty, Charlie Hadena, to
na pewno za interpretacje „I Don’t Want To Grow Up”. Jest tutaj bardziej
wiarygodna od Toma Waitsa, z którego repertuaru piosenka pochodzi. „Kiedy
widzę, jak moi rodzice się kłócą, nie chcę dorosnąć”. Wprawdzie
interpretacji Waitsa nikt nie dorówna, jednak takie słowa w ustach faceta po
50 wydają się – delikatnie mówiąc – nieco spóźnione. Tymczasem, gdy słyszymy
dziewczęcy głos Petry Haden, możemy myśleć, że ona rzeczywiście chce
pozostać dzieckiem. „Kiedy widzę cenę, jaką płacisz, nie chcę dorosnąć;
Otwieram pudełko z lekami i nie chcę dorosnąć.”
Płyta zawiera sporo znanych utworów, w tym udaną wersja „Moon River”,
przypominającą delikatną urodę Audrey Hepburn w „Śniadaniu u Tiffany’ego”.
Są tu także dwie kompozycje bohaterów krążka.
Bill Frisell jest tu głównym instrumentalistą, poza partiami skrzypiec w
wykonaniu Petry Haden. Słynny gitarzysta ponownie udowadnia, że w roli
akompaniatora niewielu ma sobie równych. Dlatego jego udziałowi w tym
przedsięwzięciu należą się najwyższe noty. Frisell gra na gitarach
elektrycznych i akustycznych. Ponadto odpowiada za pewne zabiegi
elektroniczne, które miejscami wzbogacają instrumentalną fakturę. Właśnie
dzięki niemu w sumie jest całkiem dobrze i nie razi nawet „Bai-la Taigam”,
śpiewany nie po angielsku. |
|