Recenzje

 

 

 

Wykonawca: Black, Jim

Tytuł: Alasnoaxis

Wytwórnia: Winter & Winter

Numer katalogowy: WW910061

Recenzował: Marcin Gokieli www.radio.com.pl

 

 

 

 

Wśród płyt jazzowych kategorię odrębną stanowią nagrania, które powstają pod przewodnictwem perkusistów. Do historii przeszyły dokonania Jazz Messengers Arta Blakey’a. W epoce fusion perkusja jazzowa przeszła znaczącą metamorfozę; pod wpływem brzmień rockowych zaczęto coraz odważniej używać stopy i kotłów. Z tego okresu pochodzi kilka bardzo ważnych płyt bębniarzy. Po pierwsze wspomnieć należy o rewolucyjnych, wczesnych krążkach Lifetime Tony’ego Williamsa, nagranych w trio z Johnem McLaughlinem na gitarze oraz Larrym Youngiem na organach. Zespół ten, który proponował szalenie dynamiczną i energetyczną muzykę, uznawany jest za pierwszą formację jazzrockową. Po drugie wspomnieć należy o bardzo ciekawym albumie Spectrum Billy Cobhama. Ten klasyczny album fusion, pełen oszałamiająco gęstych partii perkusji, frapujących brzmień syntezatorów analogowych Jana Hammera, oraz pełnych polotu i niekonwencjonalnych pomysłów brzmieniowych solówek gitarowych Tommy’ego Bolina (późniejszego gitarzysty Deep Purple) wywarł, ponad dwadzieścia lat po swoim wydaniu, wielki wpływ na formowanie się stylistyki drum’n’bass. Pamiętać też należy o dokonaniach zespołów prowadzonych przez takich muzyków, jak Ronald Shannon Jackson, czy Bobby Previte.

Mimo istnienia znakomitych wzorców płyty sygnowane nazwiskami perkusistów są jednak w przeważającej mierze mało interesujące. Zdarza się, że nagrania te są tylko pretekstem do ukazania maestrii technicznej instrumentalistów. Często szwankują kompozycje, a nawet dokonania klasyków, jak Williams czy Cobham, prezentują – poza kilkoma wyjątkami – poziom zazwyczaj dość średni. Przyczyn takiego stanu rzeczy doszukiwać się należy w dwóch czynnikach. Po pierwsze, w nieharmonicznym charakterze instrumentów perkusyjnych. Z tego powodu ci instrumentaliści mają niewielkie wyrobienie melodyczne, przez co cierpi wyrobienie kompozycyjne. Po drugie – i to być może jest kwestia kluczowa – bębniarze mogą spełniać się w roli sidemenów. Na każdym koncercie będą mieli ‘swoje piętnaście minut’, podczas których żaden saksofonista czy inny pianista nie będzie im przeszkadzał. Formuła współczesnego jazzu pozostawia perkusiście miejsce do niemal bezustannych popisów, z którego potrafią oni korzystać aż nadto chętnie, nierzadko ze szkodą dla brzmienia zespołu.

Jim Black, jeden z czołowych bębniarzy młodszego pokolenia nowojorskiej sceny muzyki improwizowanej, swoimi dokonaniami może przekonać wielu sceptyków o wartości tego rodzaju krążków. Uznanie zdobył jako m.in. perkusista znakomitego Tiny Bell Trio Dave’a Douglasa, tria Eskelin - Parkins - Black, czy koncertowego wydania mahlerowskiego projektu Uri Caina. Na pierwszej płycie sygnowanej własnym nazwiskiem łączy wiele inspiracji, by w efekcie uzyskać bardzo ciekawą i spójną propozycję.

Podstawą muzyki AlasNoAxis jest oczywiście mocno osadzona sekcja rytmiczna. Obok lidera współtworzy ją Skuli Sverisson na elektrycznym basie. Tworzą zgrany, otwarty na eksperymenty (patrz subharmoniczna solówka Sverissona w utworze ‘Luxuriante’), iinteresujący duet. Ich gra jest na tyle luźna, by pozostawić miejsce na swobodę wypowiedzi pozostałym muzykom, a jednocześnie na tyle charakterystyczna i szczególna, by stworzyć ramy wyrazistego brzmienia grupy.

Głównym solistą jest klarnecista i saksofonista tenorowy Chris Speed. Jest to muzyk mocno zainspirowany Coltrane’em. Jego zadbane i różnorodne brzmienie, bogate umiejętności melodyczne oraz wyczucie na pomysły partnerów, nadają muzyce AlasNoAxis odcień jazzowego wyrafinowania. Skład grupy uzupełnia islandzki gitarzysta Hilmar Jensson, który z kolei wprowadza element rockowej zadziorności, i skłonność do eksperymentów brzmieniowych a la Hendrix. Jego partie znakomicie współbrzmią ze zdecydowanymi frazami Speeda, dając w efekcie naturalne i interesujące połączenie.

Kompozycje nie są formalnie przesadnie wyrafinowane. To proste melodie, nierzadko po prostu dwa czy trzy akordy, czy pomysłowy riff. Punkt ciężkości spoczywa na znakomitym wykonaniu oraz bezpretensjonalności. Słychać znakomite porozumienie muzyków i świadomość celu, do jakiego dążą. Jazz to zasadniczo prosta muzyka, i Black akcentuje jej rozrywkowy, ludowy aspekt. Nie jest to może jakieś wielkie osiągnięcie, o którym będą pamiętały pokolenia. Ale być może jest to jedna z najznakomitszych próbek muzyki charakterystycznej dla naszych czasów.

 

 

 

 

.: A : B : C : D : E : F : G : H : I : J : K : L : M : N : O : P : Q : R : S : T : U : V : W : X : Y : Z :.