Recenzje

 

 

 

Wykonawca: Berne, Tim

Tytuł: The Shell Game

Wytwórnia: Thirsty Ear

Numer katalogowy: THI570992

Recenzował: Marcin Gokieli www.radio.com.pl

 

 

 

 

Muzyka improwizowana to materia wielce ulotna. Istnieje tylko o tyle, o ile jest wykonywana publicznie; istnieje na dłuższą metę, o ile jest zarejestrowana. A to rzecz krucha: wiele wspaniałych nagrań zginęło, wiele innych nie przedstawia zadowalającego poziomu technicznego, itd. Zdarzają się też prawdziwe nieszczęścia, jak na przykład pożar, który strawił archiwum firmy Atlantic. Jego łupem padło wiele niepublikowanych nagrań choćby takich tuzów jak John Coltrane, Charles Mingus czy Ornette Coleman.

Losy twórczości Tima Berne’a są świadectwem tego, iż dorobek twórczy improwizatora może stanąć pod znakiem zapytania z powodów jeszcze innej natury. Ten wybitny saksofonista zawsze dbał o dostępność swojej muzyki. Zakładał własne wytwórnie, współpracował tak z poważnymi graczami rynku producentów niezależnych (Soul Note, JMT, Winter&Winter), jak i gigantycznym Columbia Records. Nagrał wiele wspaniałych albumów, na których jego partnerami byli artyści tak wybitni, jak Joey Baron, Bobby Previte, Bill Frisell, Michael Formanek. Szczególnie aktywny był na przełomie lat 80-tych i 90-tych, kiedy związał się z wytwórnią JMT. Prowadził wówczas wybitne zespoły, jak m.in. Chaos Totale, czy Bloodcount, z którymi dokonał wielu znakomitych nagrań.

I tu wydarzyła się specyficzna tragedia. JMT zostaje przejęte przez koncern Polydor, który po krótkim czasie… zrezygnował z utrzymywania katalogu zakupionej wytwórni! Tak więc dorobek wielu lat pracy saksofonisty znika i staje się całkowicie niedostępny (ten sam los spotkał innych artystów, jak choćby Paul Motian czy Cassandra Wilson). Berne próbuje pertraktować, podejmuje się wykupić prawa do swojego materiału. Stanowisko potentata jest jednak nieugięte: ani sprzedażą, ani wydaniem nie są zainteresowani.

Artysta nie miał innego wyjścia, jak kontynuować karierę bez oglądania się wstecz. W ostatnim czasie los zaczął mu bardziej sprzyjać. Wydawnictwo Winter & Winter zdołało namówić Polydor do odsprzedania katalogu JMT i rozpoczęło sukcesywne wznawianie katalogu tej wytwórni. Co ważniejsze jednak, sam Berne nagrywa ostatnio płyty na nieodmiennie szczytowym poziomie. Jedną z nich jest właśnie The Shell Game.

Na płycie występuje trzech muzyków. Nie jest to jednak skład typowego tria saksofonowego. Brak bowiem basisty, a rolę tego trzeciego – obok lidera i perkusisty Toma Rainey – przejmuje na siebie obsługujący syntezatory Craig Taborn. Jego obecność ma decydujący wpływ na brzmienie muzyki zawartej na albumie. Po pierwsze, znakomicie sprawdza się jako muzyk grający podkłady. Niezależnie od możliwości brzmieniowych, zastąpić bas klawiszami jest bardzo trudno. Cecha ta potrafi mieć w tym wypadku szczególne znaczenie: gra w podkładzie nakłada ograniczenia tak harmoniczne, jak i rytmiczne. Na The Shell Game zupełnie nie czuć tego rodzaju ograniczeń. Taborn gęsto wykorzystuje wszelkie możliwości modelowania brzmień, jakie daje syntezator. Płynnie przechodzi on do grania pianinowych partii akompaniamentu, odważnie operuje brzmieniem swego syntezatora, przechodząc w bulgotania i warkoty typowe dla muzyki elektronicznej.

Nie ulega wątpliwości, że clou zawartej na płycie muzyki stanowią partie lidera. Berne do perfekcji opanował tajniki saksofonu, i potrafi twórczo używać wszystkich możliwości, jakie oferuje ten instrument. W jego wykonaniu melodia, brzmienie, i dynamika stapiają się w konsekwentną wypowiedź muzyczną. Dzięki partnerstwu Taborne’a i Raineya – który potrafi tak punktować rytmy, jak i nadawać dynamikę utworom – nadzoruje budowanie się muzycznej rozmowy, w której jest zarówno miejsce na przyjacielskie pogawędki, jak i poważne, choć nieodmiennie konstruktywne awantury.

Dzięki mistrzostwu wykonania i starannie przemyślanej koncepcji udało się na The Shell Game połączyć zjawiska pozornie przeciwstawne. Mamy więc ponadrozumowe porozumienie pomiędzy muzykami, które trudno osiągnąć w większych składach, i niemal bigbandowe bogactwo brzmień. Napięcie skupionej, późnocoltrane’owskiej sesji i ekspresję nowoczesnej elektroniki. Jedna z najlepszych płyt, jakie zdążyły ukazać się w XXI wieku.

 

 

 

 

.: A : B : C : D : E : F : G : H : I : J : K : L : M : N : O : P : Q : R : S : T : U : V : W : X : Y : Z :.