|
|
Jak mówi plotka, fan-klub Luka Blooma rośnie proporcjonalnie z każdym
kolejnym albumem tego irlandzkiego artysty. Nagrane w Warner Bros. "Riverside",
"The Acoustic Motorbike" i "Turf", w Sony (1999) "Salty Heaven" przyniosły
mu popularność w kręgach muzyki folkowej i pozwoliły wypłynąć na szersze
wody muzyki popularnej. Na płytach tych, oprócz swoich kompozycji Bloom
"zagospodarowuje" również takie klasyczne utwory jak "I Need Love" LL Cool
J, "This Is The Sea" grupy Waterboys czy "I Can't Help Falling In Love With
You" Elvisa Presleya.
Na "Innocente", płycie nagranej pierwotnie dla Big Sky Records i
licencjonowanej następnie przez Skip Records, Bloom proponuje bardziej
melancholijną, introwertyczną wersję swojego talentu, wykonując - z jednym
wyjątkiem - swoje własne kompozycje.
Płyty słucha się wyjątkowo dobrze, na równi z ostatnim krążkiem Lambchop -
bo to podobna stylistyka: głos, gitara, elementy towarzyszące. Dźwięk jest
czysty i ma dobrze dobrane proporcje. Oczywiście na pierwszym planie jest
wokal, jednak - inaczej niż w przypadku "Dreams" Carmen Cuesta-Loeb - nie
jest nadmiernie podrasowany, ani powiększony. Tego typu muzyka, tak zagrana
używana jest w Niemczech bardzo często na różnego rodzaju wystawach i
pokazach audiofilskich, co coś o niej mówi. Mamy bowiem małe
instrumentarium, co pozwala zobaczyć świat z niewielką ilością kompresji, a
w bliski i intymny sposób. Płytę słucha się w całości bez mrugnięcia okiem i
nawet jeśli momentami może się wydać nieco jednostajna, to za chwilę coś się
zmienia, jakiś element sprawia, że znowu staje się atrakcyjna i intymna. |
|