|
|
Recenzje |
|
|||
|
|
|
|
|||
|
|
Płyta "Winter Truce" należy do projektów, które za każdym razem, kiedy się do nich wraca odsłaniają inne oblicze. Pierwsze wrażenie może być porażające, przede wszystkim przez intensywność muzyki i aranżacji. Kiedy otrząśniemy się z szoku i spojrzymy dokładniej, to jak w lesie, nagle okaże się, że są drzewa i drzewa - bliżej i dalej, ale są też i inni mieszkańcy lasu. Tak jest i tutaj. Anarchistyczna momentami, momentami bezwstydnie melodyjna płyta, dzieło brytyjskiego muzyka Django Batesa została oryginalnie wydana w roku 1995 przez japoński oddział Polydoru, a w dziesięć lat później pieczołowicie zremasterowana w Niemczech i słychać ją tak, jakby zawsze należała do katalogu W&W. Przy odsłuchu warto zwrócić uwagę na niski bas w utworze nr 3 "...And A Golden Pear". Ma on zwarty charakter, bez wyraźnego uderzenia sygnalizowanego wyższymi dźwiękami, a raczej z fizycznym pchnięciem, którego nie usłyszymy, a poczujemy. Oczywiście, jeśli system to potrafi. W "New York, New York", przy wejściach całego zespołu dźwięk jest lekko kompresowany i nie otwiera się, jak wcześniej przy "You Can't Have Everything". Góra jest raczej krótko trzymana i jest osadzona nieco głębiej względem średnicy, nie należy się więc spodziewać feerii dźwięcznego cykania. Dźwięk w ogóle jest nakierowany na średnicę i wyższy bas, co daje solidny, pełnokrwisty przekaz. Lubicie nieszablonowe granie, wyłamujące się z utartych kolein melodyki i rytmiki? Django Bates ma coś dla Was. |
|
|||
|
|
|
|