|
|
Recenzje |
|
|
|
|
|
|
Arthur Blythe, saksofon altowy i David Eyges, wiolonczela - tego rodzaju duet musi budzić skojarzenia z innym wielkim altowo-wiolonczelowym duetem nowoczesnego jazzu: Hemphill / Wadud. To spore wyzwanie, nawet dla tak wybitnej postaci jak Arthur Blythe. Myślę nawet, że to oczywiste skojarzenie może tej płycie co najwyżej zaszkodzić. Nie jest ona bowiem dziełem takiego formatu jak pozycje Hemphilla. Myślę, że rzecz rozbija się nie o to, że duet ten gra słabo, ani też o to, że nie ma powinowactwa muzycznego spojrzenia. Hemphillowska poprzeczka została ustalona na tak wysokim poziomie i przyniosła tak wyrafinowane efekty, że każde następne tego rodzaju projekty skazane będą raczej na smutny los nieustannych porównań. Poza tym jednak mamy tu wiele znakomitej, osadzonej w idiomie bluesowym muzyki zagranej przez mistrzów. Blythe brzmi znakomicie, jego wysoki, a jednocześnie nasycony ton to prawdziwa perełka, zaś poszczególne improwizacje pozwalają zrozumieć dlaczego jest on uważany za jednego z największych alcistów jazzu. Eyges także robi dobre wrażenie i niepodobna czynić mu jakiekolwiek zarzuty. W sumie jest to bardzo wartościowa płyta i trochę szkoda, że ciąży na niej kontekst wspomnianych wielkich poprzedniczek. |
||