|
|
Recenzje |
|
|||
|
|
|
|
|||
|
|
„The Red Quartets” to trzecia płyta pani Bloom wydana dla
Arabesque. Trzecia i podobnie udana jak poprzedniczki. W zespole
sopranistki grają starzy znajomi jak Mark Dresser - kontrabas, Fred
Hersch - fortepian, Bobby Previte - perkusja. Bloom nie jest
saksofonistką, która odkrywa nowe lądy, nie tworzy też nowej szkoły
gry na sopranie. Przeciwnie wpisuję się w tradycję, którą
wyznaczają nazwiska Sidneya Becheta i Wayne Shortera. Jej gra jest
ciekawa, dojrzała, bez kompleksów, improwizacje zaś ciekawe,
czasami nawet głęboko poruszające. Znakomicie wypadają zaproszeni
do studia muzycy. Ale to przecież nic dziwnego, swą wszechstronność
i kompetencję udowadniali niejednokrotnie. Tutaj nie tylko znakomicie
mieszczą się w stylistyce kompozycji, ale też doskonale współpracują
z liderem. Właściwie muzyka na płycie mieści się w strefie najczęściej
eksploatowanej przez muzyków jazzowych. Mamy tu po prostu nowoczesny
jazz szanujący tradycję, zrodzony z wiedzy, talentu, warsztatu i własnego
spojrzenia na muzykę. Niby to nie tak znowu wiele, ale faktem jest,
że propozycji Iry Bloom słucha się z prawdziwą przyjemnością
czując, że to, co robi jest to prawdziwie jej muzyka. |
|
|||
|
|
|
|