|
|
Recenzje |
|
|||
|
|
|
|
|||
|
|
Omawiana płyta stanowi dla miłośników awangardy nie lada
rarytas, a to z powodów następujących. Po pierwsze zarejestrowany
jest na niej koncert (z Shin-Kobe Oriental Theater z sierpnia 1996 r.
i z Nakano ZERO Hall w Tokyo z 31 lipca tegoż roku) grupy, która
niezwykle rzadko nagrywa, do tej pory bowiem dokonała tylko jednej
rejestracji płytowej i to prawie 10 lat temu dla niemieckiej ECM.
Wtedy trochę inny był skład, zaś szczególnym zaskoczeniem było
obsadzenie w roli perkusisty niezwiązanego z awangardą Eda Thigpena.
Dzisiaj takich niespodzianek już nie ma. Big band składa się z czołowych
przedstawicieli europejskiego i… japońskiego free jazzu. Wymienię
tylko najsławniejszych, jak Evan Parker - saksofony tenorowy i
sopranowy, Gerd Dudek - jak poprzednio oraz flet i klarnet basowy,
Paul Rutherford - puzon czy Paul Lovens - perkusja. Po drugie zaś
orkiestrą dowodzi i gra na fortepianie niezwykłe małżeństwo: Aki
Takase i Alexander von Schlippenbach - artyści szczególnie w Polsce
trudno osiągalni na CD.
Dwa powody zwłaszcza tej rangi to już dostateczny powód, aby
na dobre rozpocząć poszukiwania, tymczasem kolejną atrakcję kryje
w sobie repertuar płyty. Szczególnie zainteresowani powinni być miłośnicy
twórczości Erica Dolphy’ego. Płytę otwiera bowiem „Eric Dolphy
Medley” będąca złożeniem trzech jego utworów: „Prophet”,
„Serene” i „Hat And Beard”. Kompozycja ta jest zaaranżowana
przez A. Takase i ukazuje nie tylko znakomite umiejętności aranżacyjne
pianistki, ale może przede wszystkim wyjątkową przekładalność na
język dużego składu. Pozostałe dzieła są autorstwa
Schlippenbacha i Takase oprócz „Way Down South Where The Blues
Began” W.C. Handy’ego i zamykającego płytę „Good Bye”
Gordona Jenkinsa. Jak widać więc materiał jest bardzo zróżnicowany,
co w moim odczuciu stanowi m.in. o atrakcyjności nagrania. Z jednej
strony mamy zupełnie klasycznego nowoorleańskiego bluesa („Way
Down South....”), zagranego prawie bez żadnych ekstrawagancji jeżeli
pominiemy niektóre wejścia puzonu i dwa momenty kiedy tradycyjny
swingowy timing na kilkanaście taktów przeradza się w intensywny
drive wypełniony swobodniejszymi przebiegami improwizacyjnymi, z
drugiej zaś atonalną i realizowaną na zasadzie najlepszych wzorów
free jazzu orkiestrowego z czasów Jazz Composers Orchestra kompozycję
Schlippenbacha pt. „Morlocks”, zadedykowaną notabene Steve’owi
Lacy.
„Live in Japan” ukazuje ogromny potencjał brzmieniowy i
zaskakujące możliwości twórcze BCJO, oraz niepośledni talent
kompozytorski, wyobraźnię i wrażliwość spółki Takase /
Schlippenbach. Materia orkiestrowa to jedno, innym zagadnieniem wartym
osobnych pochwał pozostaje kompetencja solistów. Niezależnie czy
jest to gwiazda jak Parker czy Dudek, czy może mniej znani jak Harry
Lowther na trąbce (solo w utworze 5. na płycie pt. „Jackhammer”)
czy tenorzysta i barytonista w jednej osobie Hiroaki Katayama (w 3.
utworze na płycie „Shijo No Aji”) zawsze mamy do czynienia z
niewiarygodnie wysokim poziomem instrumentalnym i godną
pozazdroszczenia muzykalnością.
Nie będę ukrywał, jestem pod wielkim wrażeniem tej płyty i mam nadzieję, że kiedy uda się Państwu do niej dotrzeć podzielicie mój entuzjazm. Tak na marginesie, absolutnie maksymalna ocena za realizację techniczną nagrania. |
|
|||
|
|
|
|