|
|
Recenzje |
|
|||
|
|
|
|
|||
|
|
Bez wątpienia można powiedzieć, że większości fanom,
nawet nieźle zorientowanym, nazwisko perkusisty Gregga Bendiana nie mówi
nic. Bo i skąd by miało. Nie miał on takiego szczęścia jak, często
z nim porównywany, Gerry Hemingway i nie brał udziału w projektach
sławnych awangardowych twórców jak Anthony Braxton. Porównanie z
Hemingwayem nie dotyczy bynajmniej pokrewieństwa stylistycznego,
raczej drogi, jaką obydwaj artyści przeszli zanim oddali się
jazzowej awangardzie. Tak jeden jak i drugi zaczynał karierę
perkusyjną jako muzyk rockowy, a zwrot zainteresowań zawdzięczał
fascynacji muzyką współczesną. W przypadku Bendiana owym
„katalizatorem” były dzieła Edgara Varese, dopiero później
odkrył on możliwości jakie daje free-jazz. I tu ciekawostka -
Bendian przyznaje, że olśnieniem były dla niego zespoły Cecila
Taylora. To rzecz dość powszechna, ale o ile perkusistów zachwycały
szczególnie koncepcje taylorowskich drummerów (Andrew Cyrille, a zwłaszcza
Sunny Murray), to na nim o wiele większe wrażenie zrobiła
niecodzienna rytmika pianistyki wielkiego Cecila. Proszę się jednak
nie obawiać. Bendian dał wyraz swym upodobaniom na wcześniej
wydanej (dla Aggregate), solowej płycie, zatytułowanej „Definite
Pitch”.
Omawiana dzisiaj pozycja to dzieło nagrane w kwartecie, razem
z wybitnymi przedstawicielami kreatywnych nurtów jazzu. Dwaj z nich
to postacie znane ze współpracy z Braxtonem, i są to trębacz Paul
Smoker oraz kontrabasista Mark Dresser, trzeci zaś to klarnecista
sopranowy i basowy Vinny Golia, będący przez wiele lat ważną
postacią awangardy Zachodniego Wybrzeża. Inspiracje taylorowskie, o
których wspominałem, ustąpiły tu miejsca własnym przemyśleniom
na temat rytmicznych uwarunkowań. Te zaś są jak słychać.
|
|
|||
|
|
|
|