|
|
Recenzje |
|
|||
|
|
|
|
|||
|
|
Najnowszy album, dziś już bardzo popularnego w Europie, a mieszkającego na
stałe w Niemczech lutnisty Rabiha Abou-Khalila to wydawnictwo, którego
muzycznej zawartości można było się spodziewać. Od ponad 10 lat artysta ten
uprawia rodzaj sztuki popularyzatorskiej, w której fuzji poddawana jest
muzyka arabska z jazzem. Z tym jazzem sprawa nie jest jednak prosta,
ponieważ konieczne dla jego zaistnienia elementy bluesowe niezbyt dobrze
dają się przełożyć na ogólną harmoniczną aurę muzyki orientalnej. Kusząca
jest jednak improwizacyjność jazzu i z nią w nagraniach grającego na oud
(arabska lutnia) Libańczyka spotykamy się na każdym kroku. I to niezależnie
od tego czy zatrudnia jazzmanów amerykańskich czy europejskich. Na płycie
„Songs for Sad Women” usłyszymy Francuza, Michela Godarda grającego na
średniowiecznym instrumencie o wdzięcznej nazwie serpent, Jarroda Cagwina na
perkusji i instrumentach perkusyjnych oraz armeńskiego mistrza gry na duduk.
Zestawienie instrumentalne mogłoby sugerować, że będziemy mieli do czynienia
z muzyką bardzo oryginalną brzmieniowo. I może nawet tak jest, ale nie w
odbiorze tych, którzy mieli kiedykolwiek wcześniej do czynienia z
jakąkolwiek inną płytą Abou-Khalila. |
|
|||
|
|
|
|