Recenzje

 

 

 

Wykonawca: Abrams, Muhal Richard

Tytuł: One Line, Two View

Wytwórnia: New World

Numer katalogowy: 80469-2

Recenzował: Maciej Karłowski

 

 

 

 

Płytą Muhala Richarda Abramsa zatytułowaną „One Line Two Views” pragnę powitać na naszym rynku płytowym nową firmę New World Records, taką bowiem nosi ona nazwę, ma swoją siedzibę w Nowym Yorku i zajmuje się, w największym skrócie, prezentacją muzyki amerykańskiej. Jest więc w niej miejsce nie tylko dla jazzu, ale także muzyki współczesnej i etnicznej. Szersze omówienie jej historii i polityki mam nadzieję nastąpi już wkrótce.
Teraz zajmijmy się płytą „One Line, Two Views”. Nie należy ona do nowości, choć dla artystów takich jak Abrams trzy lata wstecz to jeszcze nie historia. Dotychczasowe dzieła tego wybitnego pianisty, kompozytora i animatora jazzu rodem z Chicago ukazywały się dla włoskiego Black Sainta, a więc zdobycie ich nastręczało w Polsce bardzo wielu trudności, kiedy zaś przeszedł do New World rec. sytuacja stała się niemal beznadziejna.
Zainteresowania M.R. Abramsa, szczególnie w ostatnich latach, oscylują często wokół projektów pomyślanych na duży skład. Tak jest i tym razem. W gronie towarzyszących mu instrumentalistów znajdziemy kilka „dużych” nazwisk, jak np. Mark Feldman - skrzypce, Marty Ehrlich - saksofon altowy, klarnet basowy. W stosunku do wcześniejszych pozycji wystąpiły także pewne nowości aranżacyjne i instrumentacyjne. Pojawiły się harfa i akordeon, co nadało muzyce zdecydowanie odmiennego kolorytu. Odnoszę wrażenie, że brzmienie całości stało się lżejsze, a konstrukcje poszczególnych utworów są bardziej swobodne. Pomimo to jednak, tak jak to działo się do tej pory, Abrams proponuje muzykę wymagającą sporej koncentracji i niedającą się łatwo zdefiniować. Z jednej strony mamy tu kompozycje oparte w znacznej mierze na silnych korzeniach rytmicznych („ThePrism 3” czy „11 over 4”), innym razem zaś główne idee koncentrują się na zbudowaniu oryginalnego brzmienia poprzez zestawianie ze sobą różnobrzmiących instrumentów i wydobywanie z nich całej gamy dźwiękowych barw, aby w finale zamykającego płytę „Ensemble Song” sprowadzić całą tą znakomitą artystycznie kreację do źródłowego dla muzyki czarnych Amerykanów bluesa.
Mam wrażenie, że muzycy poruszają się tu po terytorium nie do końca ściśle określonym, ale posiadającym prawie zawsze zaznaczone zarówno szkielet, jak i ogólne granice. Inwencja zaangażowanych w ten projekt artystów pozwala wszak na dużą ilość bardzo ciekawych improwizacji i zaskakujących zwrotów melodycznych. Pod względem świadomości muzycznej poszczególnych instrumentalistów, jak i stopnia wpływu na końcowy kształt dzieła 10-osobowa orkiestra Muhala Richarda Abramsa może przypominać nieznacznie tak zwane composers orchestras, czyli grupy składające się z muzyków czynnie komponujących, bądź też zainteresowanych zagadnieniem kompozycji. Z tego też powodu jak sądzę muzyka na „One Line, Two Views” jest pomimo ogromnego zróżnicowania niezwykle spójna brzmieniowo i koncepcyjnie.
Dla miłośników inspirujących koncepcji i niesztampowych rozwiązań muzycznych „One Line, Two Views” wydaje się być pozycją obowiązkową. Wielbiciele osoby M.R. Abramsa w ogóle nie będą potrzebowali w tym wypadku żadnych rekomendacji. Pragnę jednak szczególnie mocno polecić ją wszystkim tym, którzy stracili wiarę w stare chicagowskie środowisko awangardowe.
 

 

 

 

 

.: A : B : C : D : E : F : G : H : I : J : K : L : M : N : O : P : Q : R : S : T : U : V : W : X : Y : Z :.