Recenzje

 

 

 

Wykonawca: Ayler, Albert

Tytuł: Spiritual Unity / Spirit Rejoice / Bells/Prophecy / New York Eye and Ear Control

Wytwórnia: ESP/GetBack

Numer katalogowy: 1001 / 1006 / 1003 / 1013

Recenzował: Maciej Karłowski

 

 

 

 

Spotkałem się niedawno z sytuacją, kiedy to, wydawałoby się, znawca jazzu, zareagował obojętnym wzruszeniem rąk na dźwięk nazwiska Alberta Aylera. Pomyślałem: pewnie nie lubi takiego grania, to wolno, ale przecież wiedzieć i znać musi. Okazało się, że jednak nie do końca wie (o znawstwie nie będziemy mówić), nie wie także czy lubi. Dlatego na wszelki wypadek informuję pokrótce, kim był oraz kim nie był Albert Ayler.

Otóż w opinii złośliwych i kostycznych słuchaczy i krytyków nie był wcale największym wirtuozem saksofonu tenorowego wszech czasów. Ja sam nie odważyłbym się na tego rodzaju krytykę jego umiejętności. Z pewnością nie był gwiazdą jak John Coltrane, Ornette Coleman, czy Cecil Taylor, ale bez wątpienia tak jak oni był jednym z najważniejszych kreatorów, proroków i duchowych ojców czegoś, co nazywane jest free jazzem lat 60. i co w tak niezwykły sposób uwolniło improwizatorską myśl nie tylko amerykańskiej, ale i światowej muzyki jazzowej.

Muzyka Alberta Aylera była zaprzeczeniem jego osobowości i usposobienia na co dzień. Aż trudno uwierzyć, że za feerię rozbuchanych, przepełnionych piskami i przedęciami dźwięków saksofonu tenorowego „odpowiedzialny” był człowiek niezwykle skromny, uduchowiony, łagodny i pełen religijnego wręcz skupienia.

Jego największe płytowe dokonania wydane zostały pierwotnie przez Bernarda Stollmana z małej niezależnej wytwórni ESP Records. Dzisiaj, o czym pisałem w recenzji płyty Ornette’a Colemana „The Town Hall Concert”, firma ta już nie istnieje, zaś jej archiwa stały się własnością ZYX Music. Za jej zgodą włoski wydawca - GetBack Records - obdarował wszystkich miłośników jazzu na świecie specjalną, limitowaną i zremasterowaną reedycją czterech, powszechnie uznawanych za najwspanialsze, Aylerowskich płyt. W kolejności chronologicznej są to: „Spiritual Unity” 1964 r., „Bells/Prophecy”, Spirit Rejoice” i „New York Eye And Ear Control” 1965 r.

Kiedy spogląda się z perspektywy lat i znajomości historii na te nagrania oraz składy, w jakich zostały zrealizowane, to okazuje się, że w towarzystwie Aylera występowały same wielkie jazzowe sławy: saksofonista Charles Tyler („Bells /Prophecy”), Roswell Rud, Don Cherry („New York Eye and Ear Control”) oraz sekcja rytmiczna Gary Peacock / Sunny Murray.

Właściwie nie bardzo wiem cóż nowego można napisać o tych legendarnych nagraniach. Że są znakomite, że ich pozycja w światowej dyskografii jazzu jest niepodważalna, a niektórym przyznaje się powszechnie tytuł najważniejszych w całej historii jazzu – to wszystko już wiemy od lat. Wiemy też, że Ayler swoją grą przyczynił się do przełamania kolejnych granic saksofonowej sztuki, że poszerzył zasób jazzowego słownictwa, zaś jako improwizator miał czynny udział w tworzeniu tego, co dziś uznawane jest za improwizatorską bazę. Jego saksofonowa sztuka, muzyczna koncepcja i sposób jej realizowania najlepiej słyszalny jest właśnie na omawianych płytach. Wszystkie one powstały po jego powrocie do USA, świeżo po odbyciu służby wojskowej w Europie i krótkotrwałym pobycie w Danii. W Nowym Jorku Ayler znalazł najbardziej odpowiednie medium do realizacji swych artystycznych pomysłów. Kluczowa wydaje się tu być sekcja rytmiczna i jej sposób podawania rytmu, daleki od afrykańskiej motoryczności, a nawet od tradycyjnego mainstreamowego beatu. Duet Peacock / Murray okazał się znakomicie rozumieć melodyczne skłonności gry swego lidera oraz jego szczególną atencję dla niuansów brzmieniowych i przepływu emocji wewnątrz poszczególnych kompozycji. Nie bez znaczenia był także udział trębacza Dona Aylera, brata Alberta. Razem stanowili oni idealnie dobrany team.

Elementy duchowych, filozoficznych i religijnych napięć wyznaczają charakterystykę muzyki z omawianych płyt. Z pewnością zauważycie Państwo jak wiele emocji płynie z tej pozornie gwałtownej, nieuporządkowanej, zagranej z ludyczną nonszalancją muzyki.

Sam Ayler nawet radził, aby słuchać jego dokonań nie koncentrując się na dźwiękowej analizie, lecz na całości sonorystycznej aury i ogólnym brzmieniu utworów. Kiedy uda nam się zredukować rozdrażnienie spowodowane niezaprzeczalną surowością i naturalizmem jego gry, usłyszymy wówczas wiele wspaniałych przejmujących melodii i obezwładniającą siłę boleśnie szczerej wypowiedzi.

Pojawienie się Aylera i jego znakomitych płyt zasygnalizowało światu potrzebę powrotu do prostych formuł artystycznej wypowiedzi, potrzebę melodii, czerpania z ludowych pieśni (worksongów, spiritualsów, melodii marszowych) i odbudowania emocjonalnego waloru muzyki. Omawiane płyty to jeden z najznakomitszych przejawów takiej tendencji, a jednocześnie przepustka do niezwykle bogatego świata muzyki jednego z najważniejszych saksofonistów i twórców nowoczesnego jazzu.

 

 

 

 

.: A : B : C : D : E : F : G : H : I : J : K : L : M : N : O : P : Q : R : S : T : U : V : W : X : Y : Z :.